Wizyta w Pion Studio: mix stylów, przedmiotów vintage i nasz Dąb Wędzony

Wrażliwi esteci, skupieni na detalach, w ich pracach można odnaleźć elementy romantyzmu. Zainspirowani swoimi podróżami, prywatnie i zawodowo uwielbiają tworzyć i opowiadać historie. Basia i Przemysław to duet fotografów, tworzących studio PION. Mamy przyjemność pracować z nimi na planach sesji zdjęciowych naszych frontów od samego początku.

Dziś zaglądamy do ich nowo otwartej pracowni w warszawskiej kamienicy. W tej spektakularnej przestrzeni miejsce znalazły polskie marki w towarzystwie mebli i dodatków vintage. W kuchni, ulubionym pomieszczeniu Basi, zadomowiły się nasze fronty z Dębu Wędzonego. Ich miodowe prześwity elegancko kontrastują z ciepłym beżem ścian i harmonijnie współgrają z blatem z naturalnego kamienia, konsekwentnie dopełniając stonowany styl przestrzeni.

Fronty Dąb Wędzony z kolekcji Norwegian Wood

W rozmowie z nami Basia i Przemysław opowiedzieli nam czym m.in.: kierowali się przy projektowaniu swojej pracowni i jaki jest wspólny mianownik polskich marek, które się w niej zadomowiły.

Czy różniło się aranżowanie przez Was pracowni od domowej przestrzeni?

Tak, bardzo się różniło. Nasze mieszkanie ma zupełnie inne funkcje i przebywając w nim, niezbędne jest dla nas poczucie bezpieczeństwa i spokoju. Dlatego jest utrzymane w jednej tonacji kolorystycznej, ciepłym beżu. Mamy tam sporo drewna, dywany, zasłony. Mieszkanie odcina nas od bodźców, uspokaja. 

Aranżowanie studia to zupełnie inna historia. Tutaj zależało nam na wnętrzu, które działa na nas pobudzająco, kreatywnie. Dlatego mamy dużo czerwonego koloru w dodatkach i pewnego rodzaju miszmasz stylów. Nowoczesne meble w połączeniu ze sztukaterią, kontrastowe kolory i pewnego rodzaju surowość, sprawia, że to miejsce ma zupełnie inną energię niż nasz dom, a na tym nam zależało. 

Fronty Dąb Wędzony z kolekcji Norwegian Wood

Co było dla Was punktem startowym, najważniejszym w myśleniu o pracowni?

Przede wszystkim ważne jest dla nas posiadanie pracowni, czyli odrębnego miejsca, które pozwala na pracę poza domem. Przez lata wypracowaliśmy też swój system pracy. Każdy z nas ma nieco inne potrzeby i rytuały. Szukaliśmy więc przestrzeni, w której moglibyśmy mieć dwa pomieszczenia do pracy. Mniejszy pokój jest moim biurem (Basia). Wybrałam takie rozwiązanie, bo lubię podczas obróbki zdjęć zaszyć się z podcastem i odciąć od głównej przestrzeni. Robię też drzemki, więc taki pokój był mi niezbędny. Przemysław natomiast lepiej odnajduje się w większej przestrzeni i dlatego pracuje przy dużym stole w centralnym punkcie naszego studia.

Czym kierowaliście się przy wyborze przedmiotów i mebli

Kierowaliśmy się właśnie naszymi potrzebami, które po latach już dobrze znamy. Meble muszą być przede wszystkim praktyczne i dobrze zaprojektowane, natomiast w dodatkach daliśmy sobie więcej swobody. Wiedzieliśmy, że niezbędny jest duży stół w głównej przestrzeni, wygodne krzesła, sporo miejsca do przechowywania.

Z racji tego, że współpracujemy z polskimi markami projektującymi design, zależało nam na tym, by było ich u nas jak najwięcej. Dlatego nasza przestrzeń to w 80% polskie wzornictwo, uzupełnione głównie o vintage dodatki oraz nasze fotografie.

Na co dzień współpracujecie również z wieloma polskimi markami, czy możecie powiedzieć, jaka płynie od nich energia? Czy jest widoczny jakiś wspólny mianownik?

Jesteśmy wdzięczni i szczęśliwi, że w naszej pracy możemy spotykać tylu utalentowanych twórców. Jest to niezwykle inspirujące. Zarażacie nas kreatywną energią i to właśnie ona jest takim wspólnym mianownikiem dla marek, z którymi współpracujemy. Każda sesja to duży zastrzyk bodźców. Myślę, że wymieniamy się nimi.

W polskich twórcach, z którymi współpracujemy, zadziwia nas niezwykła ambicja, oraz niesamowity profesjonalizm w podejściu do tworzenia marki, języka wizualnego. To jak rozwinął się ten rynek, przez ostatnie 10 lat w Polsce jest budujące i jesteśmy dumni, że możemy być tego częścią. 

Fronty Dąb Wędzony z kolekcji Norwegian Wood

Za co cenicie swoją nową pracownię?

Cieszymy się, że mamy możliwość w ogólne mieć pracownię, że możemy sobie na nią pozwolić. To niezwykle cenne.

Będąc tu, czujemy, jak dużo udało nam się osiągnąć, jak się rozwinęliśmy przez te lata. Jesteśmy wdzięczni sobie za naszą pracowitość.

Które miejsce i dlaczego najbardziej w niej lubicie?

Basia: Ja zdecydowanie najbardziej lubię kuchnię, którą sobie wymarzyłam. Jest to chłodne, ciche pomieszczenie z widokiem na patio i kasztan. Jak tylko weszłam do tej przestrzeni, od razu miałam w głowie jak ona będzie wyglądać. Wiedziałam, że muszę znaleźć czarny okrągły stół i udało się go zdobyć na olx. Od dawna też chcieliśmy kuchnię z frontami od Frøpt, oraz z kamiennym blatem i jest! Dokładnie taka jaką chcieliśmy.

Przemysław: Ja doceniam naszą sprzętownię. Przechowujemy tam nasze aparaty, dyski i klasery z negatywami oraz wszystkie rzeczy jakie powinny znaleźć się poza zasięgiem wzroku.

Fronty Dąb Wędzony z kolekci Norwegian Wood